I to już będzie ostatnia część zdjęć narzędzi tkackich z Muzeum w Szreniawie.
Tu trzy przęślice (na pierwszym planie, z nr 10), czyli "coś" do zawieszenia kądzieli (runa lub włókien roślinnych przygotowanych do przędzenia). Często kołowrotki mają przęślicę wbudowaną w swoją konstrukcję. Ale są też, tak jak tu, "wolno stojące" przęślice. Czasem są one b. ozdobnie rzeźbione.
W tle dwa motowidła, po lewej koło kołowrotka a po prawej szpularz.
Szpularz służył do nawinięcia przędzy na szpule. Po upraniu lub ufarbowaniu przędzy zwiniętej w motki można było zabrać się do tkania.
Aby zacząć tkać trzeba najpierw założyć osnowę na krosna a przedtem jeszcze zrobić tę osnowę. Czyli: zakładamy szpule z nawiniętą przędzą na grotownicę (chociaż można spotkać się, że to właśnie to urządzenie nazywane jest szpularzem).
Ilość tych szpul jest taka jaka ilość nici w półpaśmie. A ilość nici określamy w zależności od tego jaka ma być szerokość tkaniny, gęstość grzebienia (która z kolei zależy od grubości nici).
Następnie każdą nitkę przekładamy przez przepustnię - taką deseczkę z otworkami:
Teraz kiedy nici, z których będzie robiona osnowa, są już zabezpieczone przed plątaniem to na snowadło zakładamy osnowę. Od długości osnowy zależeć będzie długość tkaniny. Najczęściej spotykane były takie obrotowe snowadła:
Na snowadle widać, że na dole są dwa kołki, o które zaczepiamy osnowę a na górze 3. I tak ma być - na trzech kołkach robimy krzyż nitkowy a z drugiej strony na dwóch kołkach - krzyż pasmowy. Nakładamy odpowiednią ilość pasm i później zdejmujemy osnowę ze snowadła aby przełożyć ją na krosno. Żeby nitki osnowy się nie poplątały przy przenoszeniu to zdejmując osnowę ze snowadła zaplatamy ją w warkocz. Widać, że taki warkocz wisi z boku na snowadle.
I dalej już praca na krosnach:
A grzebień tego krosna na zdjęciu jest wyjątkowy. Zrobiony jest z drewnianych ... hm, nie patyczków tylko takich płytek, cienkich drewnianych wiórków. Teraz i nawet w starych wiejskich krosnach najczęściej grzebienie są metalowe. Kilka razy spotkałam takie drewniane.
I na koniec kilka tkanin ze strojów słowackich:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motowidło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motowidło. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 15 października 2015
wtorek, 13 października 2015
Szreniawa c.d.
Dzisiaj dalsze zdjęcia narzędzi włókienniczych z muzeum w Szreniawie. Ostatnio były narzędzia do wstępnej obróbki włókien. A dziś kołowrotki i motowidło.
Kołowrotek służył oczywiście do przędzenia czyli skręcania w nitki oczyszczonych wcześniej włókien. I kołowrotek jest już bardziej zaawansowanym technicznie urządzeniem w porównaniu z wrzecionem. Wrzeciona pokazałam jeszcze w poprzednim poście ze zdjęciami ze Szreniawy. W kołowrotku wrzeciono jest jedną z części urządzenia. W kołowrotku wrzeciono dodatkowo ma "skrzydełka" z haczykami i na wrzeciono nakładana jest szpulka na którą nawija się przędza. To również usprawnia pracę bo można mieć kilka zdejmowanych szpulek i po zapełnieniu jednej nie trzeba od razu odwijać przędzy z wrzeciona. Poza tym oczywiście na kołowrotku pracujemy równocześnie rękami i nogą (nogami). Nogą naciskamy pedał, który napędza koło połączone sznurkiem (rzemieniem) zwiniętym podwójnie (w ósemkę) z wrzecionem i szpulką. Sznurek musi być złożony podwójnie bo jedno koło musi równocześnie napędzać i szpulkę i wrzeciono. Dzięki temu, że funkcja napędowa "przełożona" jest na nogę to cały czas mamy wolne obie ręce a dzięki temu, że mamy osobno obracająca się szpulkę i wrzeciono to włókna równocześnie skręcają się i tworzą przędę a dodatkowo od razu nawijają się na szpulkę. I dzięki temu praca jest dużo sprawniejsza niż na wrzecionie.
Tu, poniżej, widać wrzeciono ze skrzydełkami i nałożoną na nie szpulkę. I oczywiście sznurek, który na kole napędowym przebiega podwójnie a tu rozdziela się osobno na wrzeciono i szpulkę (stąd oba te elementy mają specjalne wyżłobienia aby sznurek można było tam umieścić). Haczyki na skrzydełkach wrzeciona ułatwiają równomierne rozłożenie przędzy na szpulce. Z haczyka na haczyk przędzę przekłada się ręcznie.
I wspomniane motowidło, które jest w całości drewniane, tzn. nawet gwint śruby i koło zębate są zrobione w drewnie.
Na motowidle zwijał się przędzę w motki i równocześnie można było odmierzyć długość sprzędzionych nici. Były też oczywiście małe ręczne motowidła - takie trzy poprzeczki każda do każdej ułożona prostopadle.
Kołowrotek służył oczywiście do przędzenia czyli skręcania w nitki oczyszczonych wcześniej włókien. I kołowrotek jest już bardziej zaawansowanym technicznie urządzeniem w porównaniu z wrzecionem. Wrzeciona pokazałam jeszcze w poprzednim poście ze zdjęciami ze Szreniawy. W kołowrotku wrzeciono jest jedną z części urządzenia. W kołowrotku wrzeciono dodatkowo ma "skrzydełka" z haczykami i na wrzeciono nakładana jest szpulka na którą nawija się przędza. To również usprawnia pracę bo można mieć kilka zdejmowanych szpulek i po zapełnieniu jednej nie trzeba od razu odwijać przędzy z wrzeciona. Poza tym oczywiście na kołowrotku pracujemy równocześnie rękami i nogą (nogami). Nogą naciskamy pedał, który napędza koło połączone sznurkiem (rzemieniem) zwiniętym podwójnie (w ósemkę) z wrzecionem i szpulką. Sznurek musi być złożony podwójnie bo jedno koło musi równocześnie napędzać i szpulkę i wrzeciono. Dzięki temu, że funkcja napędowa "przełożona" jest na nogę to cały czas mamy wolne obie ręce a dzięki temu, że mamy osobno obracająca się szpulkę i wrzeciono to włókna równocześnie skręcają się i tworzą przędę a dodatkowo od razu nawijają się na szpulkę. I dzięki temu praca jest dużo sprawniejsza niż na wrzecionie.
Tu, poniżej, widać wrzeciono ze skrzydełkami i nałożoną na nie szpulkę. I oczywiście sznurek, który na kole napędowym przebiega podwójnie a tu rozdziela się osobno na wrzeciono i szpulkę (stąd oba te elementy mają specjalne wyżłobienia aby sznurek można było tam umieścić). Haczyki na skrzydełkach wrzeciona ułatwiają równomierne rozłożenie przędzy na szpulce. Z haczyka na haczyk przędzę przekłada się ręcznie.
I wspomniane motowidło, które jest w całości drewniane, tzn. nawet gwint śruby i koło zębate są zrobione w drewnie.
Na motowidle zwijał się przędzę w motki i równocześnie można było odmierzyć długość sprzędzionych nici. Były też oczywiście małe ręczne motowidła - takie trzy poprzeczki każda do każdej ułożona prostopadle.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










